and I’m wishing you were here with me walking on a city street

Przeglądając masę blogów i tym samym obserwując jak pięknie dziewczyny stroją się w milion kolorowych, wzorzystych ubrań zastanawiam się czemu sama tak się nie ubieram, ale po chwili utwierdzam się tylko w przekonaniu, że jednak im mniej tym lepiej. I nie tyczy się to dodatków, ale kolorów. A przynajmniej dla mnie. Pośród tych wszystkich barwnych ptaków niczym Michał Szpak, stoję sobie ja, ubrana całkiem zwyczajnie i jak zwykle bez szaleństwa, którym mogą poszczycić się może inne blogerki ale na pewno nie ja.
Dobrze, że zdjęcia były robione na najpiękniejszej (ponoć) ulicy w Polsce, bo inaczej byłoby nudno i przewidywalnie do granic możliwości.
Udanego weekendu 🙂
shoes and t-shirt h&m; trousers bershka; bag allegro;